Przelew tradycyjny vs błyskawiczny

Istnieje ciekawe przekonanie krążące od jakiegoś czasu zarówno w sieci, jak i poza nią, iż zaletą przelewu tradycyjnego jest stabilność sprawdzonego procesu i ogólnie większe bezpieczeństwo jego wykonania. Nie jest to może zagadnienie na odcinek „Pogromców Mitów” (głównie przez brak wybuchów), ale warto zastanowić się, czy strach przed postępem jest uzasadniony i określić w jakim stopniu niebezpieczeństwa jesteśmy klikając na opcję „szybki przelew”.

Skok wiary
Mamy typowy niedzielny obiad. Kurczak pachnie znad talerzy z ryżem i buraczkami, a dyskusja odbija wyjątkowo nie ku polityce, a grozą w Internecie. Pierwszym argumentem, jaki padłby niewątpliwie w dyskusji przy takim obiedzie byłby stary jak świat: „a wiadomo, kto tam po drugiej stronie siedzi?”. Należy pamiętać, że taka opinia, czy taka fobia nie jest spowodowana samą usługą płatności, a brakiem zaufania do sprzedającego. I chociaż można by tu dyskusję urwać, to jest tu pewna, większa głębia. 
Otóż w sytuacji nieprzyjemnej, bo zajścia oszustwa, chroniony jest bardziej kupujący, który korzysta z nowoczesnych metod. Przez ich wysoką personalizację i uczestnictwo pośrednika, jest kilkukrotnie bardziej chroniony, niż wysyłając przelew na uzyskane przez Internet dane gdzieś na poczcie, czy w oddziale banku. Bogu ducha winna ekspedientka z kasy nie odda nam przecież później pieniędzy, bo towar nie doszedł, źle zapłaciliśmy, czy przez nasze literówki przelew powędrował gdzieś indziej i próżno go szukać. A przez Internet jest to często możliwe! Oczywiście pozostaje kwestia wyższości pójścia do sklepu i zabrania towaru z półki, ale raz jeszcze trzeba pamiętać, że to nie ta dyskusja.

Wszechobecne błędy
Właśnie, jak to z tym skomplikowaniem, pada drugi argument. Idę na pocztę, przelew nazywa się w tytule „Przelew”, a w razie czego uprzejma pani podpowie, że adresat to nie ten co mamy do niego adres. Może delikatnie przesadzam, ale są to pewne zalety, podczas gdy przelew błyskawiczny rządzi się trochę innymi prawami, czasem dając nam do wpisania jedynie kwotę, a w historii przelewów wyglądając jak kawałek kodu programistycznego. 
Tutaj można wyróżnić dwa rodzaje problemów. Pierwszy to nasze typowe, ludzkie błędy, połączone z typową niewiedzą amatora w dziedzinie. Skomplikowane tytuły przelewów można pomylić, a kwota z pośpiechu czy oślizgnięcia się palców może być różna. Dodatkowe zero trudno popełnić długopisem, a na komputerze to już inna bajka. Jednakże, ze względu na personalizację procesu i jego monitorowanie na bieżąco przez pośrednika jesteśmy tu również bezpieczni. Nadmiarowe wpłaty są szybko zwracane, a dopłaty można wygodnie wykonać chwilę po właściwym przelewie. 

A mój znajomy…
Istnieją rzeczywiście pojedyncze przypadki wymuszeń. Strony które podszywają się pod prawdziwych pośredników, kusząc okazyjnymi cenami. Wirusy komputerowe znajdujące dostęp do naszych cennych danych. Wreszcie boty wykorzystujące nasze konta za naszą nieświadomą zgodą do stopniowego opróżniania wirtualnego portfela.
Tu na ratunek przychodzi renoma pośrednika. Nie klikajmy i nie korzystajmy z szybkiego przelewu jeśli nie znamy firmy, która nas obsługuje. Zaufane logo czy nazwa (np. polski Dotpay) nie powinny budzić wątpliwości, natomiast gdy spotkamy się z nowym sklepem, do tego z nieziemską okazją, ale bez znanego pośrednictwa, powinniśmy zdecydować się na bezpieczniejszą formę zapłaty lub zrezygnować z zakupów całkowicie, jeśli takiej nie ma. Zapłacić za nic, nawet niewiele, to wszak nieskończona nadpłata.

Zobacz również

Kontakt

Tel: 802 546 241

E-mail: kontakt@prokadra.pl

Czy warto płacić gotówką w sieci? Czy płatności onine są bezpieczne i właściwie dlaczego tak lubimy płatność kartą?